Z dziećmi na rowerze, przyczepka czy fotelik?

Jako że stawiam bezpieczeństwo oraz komfort swoich dzieci ponad wszystko, nigdy nie chciałem wierzyć reklamom, które opowiadały mi, w czym najlepiej będzie mojemu dziecku, w czasie wypraw rowerowych.

Pierwszym krokiem było zapoznanie się ogólne, czym mogą podróżować dzieci, i jak to wygląda w praktyce. Należy powiedzieć w tym miejscu, że pierwszą decyzję, tego typu podejmowaliśmy około dziewięciu lat temu, kiedy na świecie była Natalka a o Dorotce nie mięliśmy pojęcia, że będzie. Zakładaliśmy, że kiedyś tam i owszem, ale nie był to czas planowania większej rodziny.

A więc zakupiliśmy fotelik. Nie wiem, czy zachowały się w naszych archiwach foto, zdjęcia, dziecka w foteliku. Jeżeli takowe się znajdzie, dołączę do tego artykułu.

 

 

Po przeczytaniu wielu forów wcale nie stałem się mądrzejszy, a decyzja o zakupie odpowiedniego sprzętu musiała zostać podjęta. Pozostało więc udać się do sklepu i tam przekonać się naocznie, jakie są foteliki, czym się różnią… Itp. Itd.

Wybór padł na zwyczajny fotelik, takie nie za drogi, nie za tani. Celowałem w środek. Zakupiliśmy więc fotelik. Standardowo, mocowany do ramy rowerowej, z tyłu osoby jadącej. Rozpatrywaliśmy fotelik mocowany z przodu, ale uznaliśmy, że bezpieczeństwo to priorytet i jakoś nam się wydawało, że mocowany z tyłu, będzie o wiele lepszym wyborem.

Fotelik służył nam niecały rok. W tym czasie, oprócz podróży „dookoła rynku”, mięliśmy za sobą kilka wypraw w okolicy 60 km i zauważyliśmy pierwszy, poważny feler fotelika. O ile zależało nam, aby nasze dziecko przejechało krótki odcinek (przejazd nie mógł trwać dłużej niż pół godziny w jedną stronę), to fotelik się sprawdzał. Jeżeli tylko droga byłą dłuższa, dziecko zasypiało, jego główka opadała w bardzo nienaturalny sposób, a co najgorsze, była narażona na bezwładne poruszanie się w każdą stronę. Nie pomagało dociskanie paskami, modyfikacje mocowania, efekt był zawsze taki sam. Obawialiśmy się, że może to się bardzo źle odbić na zdrowiu Natalki, zaczęliśmy poszukiwać innego rozwiązania i tak zaczęła się nasza przygoda z przyczepkami.

Mięliśmy je trzy. Nie wiem jakim cudem, ale nie zachowała się nam żadna fotografia przyczepki Chariot, dużej, dwuosobowej. Był to nasz najlepszy zakup, jaki dokonaliśmy w trosce o zdrowie, bezpieczeństwo naszego dziecka. Zakupiliśmy wersję dla dwojga dzieci, co jeszcze bardziej nas przekonało do tego, że był to świetny zakup.

 

 Niestety, miała jedną wadę. Bardzo łatwo się odpinała i pewnego dnia, po wyjściu ze sklepu okazało się, że ktoś ją sobie „pożyczył”.

Chariot, w mojej ocenie, miał same plusy. Oczywiście, opisuję sferę użytkową, moje doświadczenia, oraz fakt, że dziecko uwielbiało w nim podróżować.

Przede wszystkim – wykonanie. Wszelkie materiały, szwy, moskitery, okna plastikowe… Wszystko to jest wykonane po prostu bardzo dobrze. Pewnie dlatego nowe Charioty kosztują duże pieniądze, ale w zamian dostajemy GENIALNY produkt, który ma zapewnić naszemu dziecku nie tylko wygodę, ale i np. zabezpieczyć przed deszczem, a nawet nawałnicą, burzą…. Wiem, co piszę, bo miałem „okazję” przetestować sprzęt i w takich ekstremalnych warunkach. Podczas ulewy, nawałnicy, burzy. Kiedy ja wyglądałem jak nieodwirowane pranie, Natalka spała rozłożona na swojej kanapie i gdyby nie odgłosy uderzających kropel deszczu, pewnie nie miałaby pojęcia, że jest jakiś deszcz.

Wszystko to dzięki fenomenalnej obudowie, dopracowanej w każdym calu. „Drzwi” przyczepki zamykają się w taki sposób, że dokładnie obejmują wszelkie możliwe przerwy, zakamarki, szpary uniemożliwiając wlanie się kropli deszczu do środka.

Luk bagażowy z tyłu, również obudowany w podobny sposób, bez możliwości przyjęcia kropli deszczu.

A wszystko to z zachowaniem dopływu powietrza, zachowaniem widoczności, tego, co na zewnątrz.

Jeżeli ktoś ma dylemat, jak dziecko w wieku od najmłodszego, do nawet sześciu, siedmiu lat, może podróżować z rodzicami na rowerach, to jest zakup w pełni udany.

 

 

Napisałem „od najmłodszych lat”, a powinienem miesięcy. Dwuosobowa przyczepka Chariot pozwoliła nam na wpięcie nosidełka do środka. Nie wiem, czy podobnie można zamontować nosidełko w wersji dla jednego dziecka, ale we wspomnianej wersji, było to jak najbardziej możliwe.

Chariot miał także inny wielki plus. Przestrzeń. Oprócz dziecka mieścił się bagaż, zabawki do piasku, piłki, plecak z jedzeniem, butelką do picia, sokami, maskotka, czasami koc... A co wielu pewnie zadziwi – zmieścił się do środka (oprócz wspomnianego bagażu i dziecka) Pies Golden.

Można sobie podsumować: Dziecko waga około 18-25kg, bagaż i pies ważący około 25kg.

Chariot nam pomagał w trakcie robienia zakupów. Pojemna komora bagażowa z tyłu, dziecko przypięte z jednej strony, pozwoliły na robienie sporych zakupów. Przynajmniej cztery torby z artykułami (nie reklamówki, nie torebki, ale duże torby zakupowe) spokojnie się mieściły, bez szkody dla dziecka.

Drugą przyczepkę kupiliśmy na szybko, tuż po tym, kiedy została nam skradziona pierwsza. Mięliśmy spore zaufanie do tego środka transportu, więc myśleliśmy, że skoro jedna była taka super, to inny model, będzie tylko się różnił tym, że będzie odrobinę inny, bez większej różnicy, co do materiału, wykonania, eksploatacji.

 

 

Niestety. Produkt, ten miał tylko JEDNĄ zaletę, po złożeniu, faktycznie zajmował mało miejsce.

Poza tym? Żadnych zalet. Materiał użyty do wykonania obudowy, nie miał żadnej odporności na deszcz, a klapa przednia była tak dopasowana, że w żaden sposób, nie chroniła pasażerów. Często więc, po lekkim deszczu, wszystko pływało a zadowolenie z podróży naszych dzieci, było żadne.

Niestety, ze względu na cenę, takich przyczepek jest najwięcej na rynku. Kosztują około 300 PLN, a zdarzają się tańsze oferty. Niestety, w tym przypadku, niska cena, to absolutnie żadna jakość. Jeżeli do tego dołożę fakt, że podłoga przecierała się tak samo szybko, jak rdzewiała blacha w Matizie, to jest to cały obraz klęski. Podłoga nie posiadała ŻADNEJ ochrony przed nierównościami. Co to znaczy?

W Chariocie podłoga była wzmocniona bardzo grubą gumą, była usztywniona, co pozowało pokonywać krawężniki, nierówności, dziury, a jedyny dyskomfort w podróży dotyczył, tego, że dziecko się wytrzęsło, powodując odgłos radości z powodu podskoków, a nie zaniepokojenia i obawy o nogi.

W przypadku drugiego zakupu, podjazd pod krawężnik kończył się uderzeniem w nogi, co nie było komfortowe i nie mogło być przyjemne.

A więc? W drugim przypadku nie pamiętam nawet nazwy producenta, co w tej sytuacji, nie ma większego znaczenia.

 Oto jedna z ofert takiej przyczepki.

Link dodaję poglądowo do przyczepki, o której zaletach trudno wspominać, a która w praktyce okazała się zwyczajnie do bani.

 

Trzecią przyczepką, która towarzyszy nam do dzisiaj, to Giant, (PeaPod Solo – jeżeli ktoś zapyta o model). Zakupiliśmy używaną, przyjechała i w pierwszych dniach użytkowania, zdobyła nasze serca.

 

 

Nie możemy przyczepić się ogólnie do wykonania, do zamykania na zamki błyskawiczne, do miejsca dla jednego dziecka, ale… Ma, ale.

Przede wszystkim, szwy łączące podłogę z górną częścią. Szykuje się nam kolejny demontaż całego zestawu i kolejne szycie. Nic przyjemnego, szczególnie, że zdemontowanie zestawu, wcale nie należy do najprostszych.

Najważniejsze cechy: Wykonanie i wzmocnienie podłogi; wysoki prześwit pomiędzy podłożem i podłogą; szczelne zamykanie; wygodne siedzisko w wersji jednoosobowej – szerokie z miejscem na zabawki; spora komora bagażowa; łatwe składanie.

Wady? Niestety, wspomniane szwy; klapa komory bagażowej; jeżeli napada deszcz do komory bagażowej, to niestety – konstrukcja powoduje, że woda przecieka do miejsca, gdzie dziecko trzyma nogi i wilgotnieje siedzisko.

Przedstawiam zdjęcia, które mogą wiele powiedzieć o wadach. Na zdjęciach widoczne, wspomniane wady.

Umiejscowienie siedziska dla dziecka nad komorą główną, powoduje nasiąkanie siedziska.

 

Nie tylko w naszym modelu, szwy nie są najmocniejszą stroną tego produktu.

 

Materiał zakrywający komorę, nie zawsze spełnia swoją rolę. Przy mocniejszych opadach, wiele rzeczy jest mokre.

 

Największym plusem, oprócz dużej zwrotności, to szczelne zamykanie.

 Po kolei o wadach. Klapa komory bagażowej zwyczajnie nie pokrywa luku bagażu. Mocowanie na rzepy nie zdaje egzaminu, a to powoduje, że w razie deszczu zwyczajnie zalewa się wszystko, co włożymy do tyłu. Tak jak pokazane jest to na zdjęciach, nie jest to najlepsze rozwiązanie. Aby zabezpieczyć towary, zabawki, rzeczy, trzeba trochę pokombinować.

 

Bardzo poważną wadą konstrukcyjną, jest złożenie całości do tzw. „kupy”. Najprościej - siedzisko jest zamontowane na części głównej, która stanowi podłogę i obudowę. Jest więc ona wykonana z dwóch części, położnych jedna na drugą, ale bez zabezpieczenia, aby ewentualna woda nie przelewała się pod siedziskiem i dostawała się od tyłu do przedniej części. Gdyby tylko w jakiś sposób owa woda dostawała się do komory, gdzie dziecko trzyma nogi, byłoby ok, bo podłoga posiada otwory, przez które woda może się zwyczajnie wylać. Największy problem to nasiąkanie siedziska.

 

Oczywiście, nie dzieje się to po lekkiej mżawce, ale nie możemy zakładać, że każda wycieczka zacznie w słońcu i tak się zakończy.

 

 

Podsumowanie:

Po latach organizowania dłuższych i krótszych wycieczek rowerowych, uznaliśmy, że mimo wszelkich wad nawet najtańszych przyczepek, są one bardziej bezpieczne, zdrowsze, niż foteliki. Foteliki spełniają swoje zadanie, jeżeli chodzi o dowiezienie do przedszkola, na trasy krótsze. Przyczepki nie tylko nadają się na to, aby dziecko zawieźć do przedszkola, ale można w drodze powrotnej zrobić zakupy.

Ktoś może napisać: „nie mam miejsca na przyczepkę”. Każdy model się składa, warto więc wygospodarować trochę miejsca na przyczepkę i spokojnie ją chować.

Warto poszukiwać modeli używanych. Wszystkie nasze przyczepki były używane i nasz Giant także jest używany.

W mojej ocenie najlepszą opcją jest zakup przyczepek Chariot, w drugiej Giant a trzeciej, zwyczajnie nie polecam, bo dobro dzieci, również Waszych, leży mi na sercu.

Nie wspominałem, bo wydaje mi się to oczywiste, że dziecko powinno jeździć w kasku, nawet jeżeli jest szczelnie opatulone w przyczepce.

Już nie długo, inne podpowiedzi, jak podróżować z dzieckiem na rowerze, i dlaczego warto zostawić auto w garażu.

Odsłony: 282

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież