Dzieci, niech mają święta, przez wszystkie dni w roku.

Pewnie, że mogę napisać, jak bardzo żałuję dni, swojego dzieciństwa, w którym to robiliśmy eskapady z rodzicami, samochodem marki Żuk, siedząc na pace na desce. Bez fotelików, bez pasów, ale za to z jaką frajdą. Eskapady po babciach, dziadkach, wujkach, ciociach… Tylko po to, aby powiedzieć kilka miłych słów, opowiedzieć sobie, jak mija czas.

A czas mija nieubłaganie i przychodzi moment, w którym to Ja zaczynam być odpowiedzialny za życie, za uśmiech, za łzy, za smutek, za radość, za wzruszenia małego człowieka.

 

Dlatego właśnie nie warto wywyższać swojego dziecka tylko w dzień Jego Święta. Warto to robić codziennie. Codziennie słuchać tego, jak mija dzień, co smakowało w przedszkolu, a co poszło nie tak w szkole. To nie jest tak, że problemy dziecka są mniej ważne od problemów dorosłych. Każde problemy, każde smutki mają swoją olbrzymią wagę i to, jak z nimi się rozprawimy, będzie stanowiło o Nas samych.

Kiedyś Moja córka mi powiedziała, że nie czuje, aby Dzień Dziecka, Święta, były jakimś szczególnym okresem w naszym domu. Nie są, bo Ona czuje codziennie, że to wszystko jest jakieś wyjątkowe.

Chociaż, niestety, są między nami smutniejsze chwile, czasami musimy sobie powiedzieć przykre słowa – Ona mnie, że jestem dużo za gruby, a ja jej, że trochę się obniżyła z ocenami, to wiemy Oboje, że możemy na siebie liczyć i być dla siebie bardzo istotnymi.

Rodzina nie jest przecież zbudowana z uroczystości, ale z codzienności. To ta codzienność daje nam wielkiego kopa do działania, do realizacji nie tylko marzeń, ale i borykać się z historią, za którą nie przepada.

 

 

Tak samo, jak wielkim problemem mogą być połamane kredki, brak kartki do rysowania, uszkodzenie zabawki dla Dorci. Młodszy Skarb, jak nikt na świecie, potrafi przywrócić uśmiech na ustach wszystkich. Owszem, to moja kopia, a więc zlepek chodzącego choleryka z wrażliwym romantykiem. Czasami otwarta do bólu, a czasami odizolowana w swoim świecie, do którego nikogo nie dopuszcza.

W ostatnich dniach zorganizowaliśmy wspaniałe szóste urodzinki. Były bańki, była Piniata własnoręcznie zrobiona, były tańce, byli goście, byli przyjaciele, było ognisko, było malowanie buźki… I była najbardziej szczęśliwa, uśmiechnięta dziewczyna na świecie.

To wszystko nie musi wiele kosztować.

 

 

Jeżeli ktokolwiek dobrnie do tego momentu, to najszczęśliwsze dzieciństwo nie jest wtedy, kiedy kupujemy zabawki, organizujemy wycieczki do parków rozrywki czy wydajemy tysiące na wakacje, ale wtedy, kiedy Nasze dzieci mają Nas przy sobie.

Wolę inwestować w czas z moimi dziećmi, w chwile milczenia przy zachodzie słońca, czy czas przy grze planszowej, przy której nie brakuje emocji.

I to niekoniecznie pierwszego czerwca, ale każdego dnia w roku. Tyle ile to możliwe. O wiele więcej radości przynosi przeczytanie książeczki, rozmowa, obejrzenie jakiegoś fajnego filmu…

Najbardziej drogie w oczach dziecka jest to, co bardzo często można ofiarować bez żadnej ceny.

 

 

Kochane Moje, Natalko, Dorotko, nie chcę życzyć Wam nic w ten dzień. Chcę życzyć sobie, aby każdy dzień, był szczególnie wyjątkowy, w którym Jesteście, a nie tylko wiem, że jesteście.

Egoistycznie składam Wam życzenia, abyście w  każdej chwili, miały pewność, że Tata, że Mama, są przy Was i nie musicie od nas słyszeć, że możecie na Nas liczyć, że nie musicie czekać na Nas, aby mieć nasz czas.

Tego Wam życzę, nie tylko w Wasze kalendarzowe Święto, życzę Wam tego, na każdy dzień, do końca świata i o jeden dzień dłużej.

Wasz Tata.

Odsłony: 198

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież