Rozmowy z Natalką, ważne i mniej poważne. Part Łan.

Kategoria: Dzieci Opublikowano: wtorek, 02 październik 2018 RadosnyTata

 

 

Nie ma nic z niczego. Nic nie rodzi się ot tak, nie pojawia się na świecie z kaprysu, z wymysłu. Każde dzieło, stworzenie na świecie, ma swój początek, swój czas i koniec.

-Ale jak to, wszystko, przecież ludzie mówią, że ktoś nas stworzył, nas, Ziemię, rośliny… Tatusiu, czy oni kłamią?

- Nie. Nie kłamią. Od zarania dziejów, od kiedy jakakolwiek istota, spojrzała na piękno Ziemi, różnorodny, otaczający Nas Świat, chciała zrozumieć, jak to się stało, że się stało. Rozumiesz?

Zobacz. Popatrz na drzewa. Korzystamy z ich owoców. Zachwycamy się smakiem, oceniamy soczystość, wymieniamy poglądy czy lepsze jabłko, czy banan. A tak naprawdę, wszystkie te owoce, każdy jeden, to dzieło jednej wspaniałej Siły. Jedni nazywają ją Przyrodą, inni Naturą, jeszcze inni potrzebują bogów, bożków, istot zwanych wyższymi, niższymi, odpowiedzialnymi za różne rzeczy jakie się nam przytrafiają.

- To tak jak w tej książce o tych… no jak im było… buce, dziwi, draki, południce, tak?             

A skąd o nich wiesz?

- No weź, przecież pokazywałeś mi je w książce o naszych rodzimych duszkach. Kilka znam z Wiedźmina. No wiesz, tego serialu.

Faktycznie, zupełnie zapomniałem, że kiedyś przeglądaliśmy te książki. No właśnie, na tym to polega. Jak człowiek nie potrafił, lub nie chciał czegoś zrozumieć, to wtedy „tworzył” sobie taką jedną czy dwie istoty i już wiedział, dlaczego dzbany pękają, dlaczego ogień nie zagasa albo wręcz przeciwnie, gaśnie. Takie były nie tylko nasze wierzenia, ale są one zakorzenione na świecie, wszędzie tam, gdzie żyją ludzie. Różnią się nazwami i czasami, niektórymi cechami.

- Czyli jak, po prostu nasza Ziemia się pojawiła, zarosła drzewami i już mamy jabłka?

   Mocno na skróty poleciałaś moja droga. Możemy wrócić do drzew?

- J

Wiesz, gdzie drzewo ma swój początek?

-Wiem, od korzenia, a potem idzie w górę. Miałam to na zajęciach, jak byliśmy w nadleśnictwie. Tam nam Pani opowiadała, jak rośnie las, drzewa, krzewy.

Wspaniale, ale zanim owe korzenie wypuściły pień, to były małym ziarenkiem. A owe ziarno skąd się wzięło?

- … TATO!!!...!?

No dobra J takie ziarno, to także owoc. W wielkim skrócie, musi upaść na glebę, ewentualnie być złożone w odpowiednio przygotowanym dołku w ziemi. To moment od którego zaczynają się dziać prawdziwe cuda. Zachodzą różne zjawiska, przemiany, z ziarenka zaczynają puszczać korzenie, zaczynają wypuszczać łodygi. Ziarno zaczyna swoje drugie, wieloletnie, a czasami wielowiekowe życie. 

- Wielowiekowe?

A Dęby? Buki? Najstarsze puszcze na świecie, są starsze od człowieka. Drzewa mają po kilkaset lat a jeden wiek to ile lat?

- 1000?

Nieeeeeeeee

-100000??

Nieeeeeeeeeeeeeee

-100???

   Dokładnie tak. Dla takiego Dębu, 100 lat to jak dla nas dożyć do czwartej klasy podstawowej. :P

- No wiesz (śmiech)

(śmiech), ale tak to trochę wygląda. Pamiętasz jak oglądaliśmy Konopielkę? Pamiętasz jak mały Kaziuko, pytał ojca, dlaczego nie ścinają drzewa rosnącego przy domu?

- Tak!! Tata mu opowiedział o tym, jak to drzewo rosnące przy domu to jego brat i kiedy on, Kaziuko, będzie chciał je ściąć, to Tatko umrze. Opowiedział mu także, że w lesie rosną bracia wszystkich ludzi i kiedy ścina się jedno, to umiera jakiś człowiek, ale ja w to nie wierzę.

Słusznie, że nie wierzysz, ale tak właśnie sobie ludzie wiele rzeczy tłumaczyli. Nikt nie umiera od tego, że jakieś drzewo zostaje ścięte przez drwala. Pamiętasz, że ostatecznie owe drzewo przy domu zostało ścięte a Tatko przeżył. To takie odniesienie do wierzeń, wymysłów, zabobonów. Czyli czegoś, co ludzie sobie wymyślają. Np. czarny kot, przechodzenie pod drabiną, stłuczenie lustra … Wszystko po to, aby wyjaśniać samemu sobie, jak to cały świat obraził się na wszystkich dookoła.

- A co z tym początkiem?

Heh znowu odchodzę od tematu, a przecież nie o tym rozmawialiśmy. Możemy cofnąć się do ziarenka, o którym mówiliśmy? Jest Ono bardzo potrzebne do tego, aby urosło nowe, wielkie drzewo.

(Lubię obserwować Natkę, jak zaczyna wędrować, po swojej wyobraźni, udaje się na wyprawy, z których zawsze wraca, bogatsza o nowe wnioski czy przemyślenia. Czasami żałuję, że jak na  swój wiek, jest zbyt poważna i wieloma sprawami, przejmuje się aż nadto).

To ziarenko, samo w sobie, jeżeli upadnie ot tak, nie wypuści nowych pędów, nie zakorzeni się. Musi mieć wielkie wsparcie Natury. Potrzebuje Słońca, Wiatru, Deszczu… wszelkich sił, jakie możemy znaleźć na Ziemi. Oczywiście, nie rozmawiamy teraz o tych drzewach sadzonych przez człowieka. Mówimy o Ziarenku, które upada Samo Sobie, chce żyć dla siebie. Różni się Ono od tego z sadu, że te w sadzie, są sadzone w miejscach wyznaczonych, jeszcze zanim cokolwiek z nich urośnie, Człowiek wie jakie będą miały owoce. Różnią się, bardzo.

- To znaczy, że jak Ziarenko gdzieś tam upadnie, to nie wiadomo co urośnie?

Właśnie. O jakich teraz myślisz, które są ciekawsze?

- Oba, to sadzone przez Nas, przez ludzi, są nam przydatne jako owoce, a te piękne z lasu, pewnie są potrzebne bardziej do czegoś innego.

(trochę śmiechu)

Są nam potrzebne nie mniej niż takie sadzone w sadzie. Drzewa, lasy, sady… Każdy gatunek, kształt, ma swoje znaczenie, ma swoje zadanie. Ot tak. Wcześniej mówiłem o tym, że nic nie dzieje się przypadkiem, no może, nie wszystko dzieje się przypadkiem. Przypadki, przydarzają się wszystkim. Warto jednak mieć nie uzależniać się od takich przypadków.

- Jak to więc było?

 Widzisz, kiedy ziarenko trafia do gleby, to można powiedzieć, że trafia tam nie przez przypadek. To tak jak spotykają się dwie osoby. Niby to przypadek, ale jednak tak nie do końca. Przecież i mama i tata, bo o nas mówię, spotkali się przypadkiem? Chyba nie. A jednak, jakoś to się tam stało. Jakoś ze sobą zamieszkaliśmy, jakoś ze sobą spędzaliśmy czas. Nie ważne (śmiech)… Wyobraź sobie, że to Ziarenko, to takie właśnie coś, co za chwilę połączy Ziemię i Drzewo w jedną całość. Ziarenko, zaczyna kiełkować, zaczyna wypuszczać nieśmiało, swoje pierwsze pędy, listki, piąć się w górę. Można się spierać, czy Ziarenko to Mama, a czy drzewo to Tata (dużo śmiechu), ale nie byłoby to takie głupie porównanie. Ziarenko ubogaca miejsce, w którym upada, a miejsce w którym upada, za chwilę dość sporo się zmieni. Nie tylko dlatego, że urośnie wielkie Drzewo, ale dlatego, że zapuszczone korzenie, wiele zmienią. Zaczynają wrastać, wymieniać się potrzebami, pożywieniem, dostarczają sobie wzajemnie środków do życia. Efekt? Drzewo rozkwita, a korzenie posyłają do Ziemi wiele cennych minerałów, wspomagających inne rośliny, czasami są pożywieniem dla zwierząt takich jak krety, czy innych, dłubiących w Ziemii…

- Ale to znaczy, że Ziemia daje więcej korzeniom, niż korzenie Ziemi. To tak jakby Mama więcej dawała Tacie, albo odwrotnie.

(Roześmiałem się)

Pewnie tak. Widzisz, ważne, aby jednak więcej dawać od siebie. Niestety, jak to ludzie, nie potrafimy się czasami dogadywać, oczekujemy, że to KTOŚ ma coś dla nas zrobić, oczekujemy, że to ktoś ma coś nam dać. Najlepiej za darmo. Bo po co się męczyć? Zdziwienie następuje, kiedy okazuje się, że powinno to działać w dwie strony. Dziwne, co nie? To tak jak ty chcesz ode mnie, abym Ciebie zawoził wszędzie, kupował wszystko co uważasz, że potrzebujesz, ale jak proszę aby wyszła z psem, to… no co wtedy?

- Wtedy co, przecież wychodzę!

Raz na miesiąc i to wtedy, kiedy coś tam potrzebujesz. Nie masz się czym martwić, to normalne u ludzi. Jak widzimy jakąś korzyść, to zrobimy sporo, aby wyszło na nasze :P Chyba nie o tym rozmawialiśmy, co nie?

- nie, rozmawialiśmy o Owocach.

Tak… Rozmawialiśmy o owocach i zapewne wrócimy do tej historii jeszcze, ok?

 

Koniec cz.1.

Odsłony: 531

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież