Quo Vadis polska szkoło?

Kategoria: Dzieci Opublikowano: czwartek, 06 wrzesień 2018 RadosnyTata

Rok szkolny 2018/19 dla wielu rodziców jest wielką zagadką. Głównie dzięki wielkim reformom oraz zapewnieniom, że wszystko idzie w dobrym, nowym, lepszym kierunku. Nie chcę poruszać spraw politycznych, chociaż coraz więcej osób pragnie, abym zaczął dzielić się opiniami o tym, jak odbieram rzeczywistość w Polsce dzisiaj. Ja sam, jestem bardzo sceptyczny i niechętny. Rozczaruję moich częstych adwersarzy (zwanych prawicowymi trollami, którzy nie mają do napisania niczego ponad to, że ktoś albo SBek, albo wnuk SB i w ogóle…), bo nie obawiam się ani o swoje życie, zdrowie, ani o nic, co mogłoby mnie narazić na kłopoty. Kłopoty, to co najwyżej z innej strony.

Wrócę jednak do tematu. Nie podzielam entuzjazmu wielu rodziców, z powodu likwidacji gimnazjów. Po prawie dwóch dekadach, efekty nauki w tych placówkach, rozwój młodzieży, coraz wyższy poziom wśród absolwentów, pokazuje jedno. Gimnazja się sprawdziły, nie tylko jako placówki edukacyjne, ale także, jako w pełni nowoczesne placówki wspomagające uczniów w rozwoju intelektualnym, społecznym. Gimnazja rozwijały pasje, hobby, zainteresowania, wspomagały swoich uczniów w osiąganiu sukcesów sportowych. Polscy Gimnazjaliści brylowali w olimpiadach i konkursach organizowanych nie tylko regionalnie (wśród naszych przygranicznych sąsiadach), ale w tych organizowanych przez Unię Europejską. 

O sukcesach polskich gimnazjów informowały wszystkie media. Od Gazety Wyborczej, po portale prawicowe. Odnoszę się tutaj głównie do roku 2015 i opublikowanego raportu PISA. Wszystkie media rozpływały się w zachwytach, jakie to mamy wspaniałe placówki, świetnych nauczycieli i oczywiście, co najważniejsze… Wybitną młodzież.[1]

A jednak, skoro było tak dobrze, to dlaczego to zlikwidowano? Myślę, że każdy powinien sobie odpowiedzieć na to pytanie indywidualnie. Ja mam swoje zdanie, które wyraziłem dosyć jasno. To był wielki błąd.

Dzisiaj nie jest gorzej. Raport OECD wskazuje, że poziom wiedzy i umiejętności polskich uczniów, jest wysoki. Jesteśmy na 11 miejscu. Warto dodać, że w ocenie brano pod uwagę, bardzo wysoki poziom polskich gimnazjów.[2]

Efekt zmian ma swoje inne konsekwencje. Spora (co nie znaczy większościowa) część rodziców, nie ma zamiaru trzymać swoich dzieci w państwowych placówkach. Bardzo wielu rodziców zauważa, że zmiany programowe są bardzo szkodliwe. Likwidacja gimnazjów dla rodziców dzieci ambitnych wymusza poszukanie szkoły, która spełni ich kryteria, a co najważniejsze, zapewni ich dzieciom odpowiedni, wysoki poziom nauczania. Szkoły prywatne, są nadzieją dla wielu rodziców na to, aby dziecko czegoś się w szkole nauczyły. Od szkoły przecież nie oczekuje się tylko wielkiego patosu, ale co najważniejsze – nauczenia dzieci nie tylko jak stać na baczność, Hymnu, religii, tylko przedmiotów takich jak geografia, chemia, fizyka, matematyka… Wielu rodziców ma nadzieje, że w szkołach prywatnych, zakładanych nowych placówkach, dzieci nie będą narażone na ideologiczną indoktrynację, a będą się uczyć (chociaż na kółkach) prawdziwej historii Polski, roli Wałęsy, usłyszą prawdę o Polsce lat 80 ubiegłego wieku, zamiast tego, co mogą znaleźć w dzisiejszych podręcznikach.[3]

Wygumkowanie historii jest Polakom doskonale znane.             

Przez lata zakazywano mówić o Katyniu.                             

Czy tylko chodzi o gimnazja?

Słynni z posiadania wielu dzieci Elbanowscy, nie wiedząc dlaczego, koniecznie chcieli, aby nie było obowiązku szkolnego od lat 6. Dlaczego? Rzekoma kradzież dzieciństwa, rzekomy rok przebywania razem z dzieckiem, troska o bezpieczeństwo dla dzieci w szkole.

Oczywiście, zanim cokolwiek się psuje, warto się dowiedzieć czy warto coś popsuć. W szczególności, że zaczęło działać. Sześciolatki w szkole, po pierwszych latach problemów, zaczęły sobie świetnie radzić. Wielu rodziców, którzy kiedyś byli pełni obaw, widzą, jak dobrze potrafią Pociechy sobie poradzić w szkole i na korytarzach. To logiczne, że nie ma systemu, który by odpowiedział na wszystkie potrzeby. Wypracowane przez szkoły procedury, potrafiły pokonać wszelkie bariery w sprawie sześciolatków, a problemy w egzystencji w szkole, występowały wobec konkretnych uczniów. Daleki jestem od krytyki rodziców, a jednak w tym przypadku obwiniam mamę i tatę. Trudno, aby dziecko postrzegało szkołę, jako miejsce nie tylko edukacji, ale i rozrywki, zabawy, skoro w wieku sześciu lat słyszy o tym, jak to szkoła to miejsce kaźni, a już rok później, ta sama szkoła to miejsce spełniania wszystkich marzeń.

Dzisiaj szkoła legła w gruzach. Elbanowscy milczą…

A co na to badania? Jak bardzo odmienne opinie są o sześciolatkach w szkołach, kiedy reforma startowała, a jak to wygląda np. w roku 2013?

W przeprowadzonym w roku 2013 Teście Umiejętności na Starcie Szkolnym (TUNSS) badano szęscio i siedmio latki. Wynik badań wskazuje, że dziecko zaczynające edukację w wieku sześciu lat, ma o wiele lepsze wyniki (nie tylko edukacyjne, ale i społeczne, interpersolalne) od dzieci w zerówkach. Okazało się, że dzieci są bardzo otwarte na wiedzę, na nowe wyzwania. Czyli że problem dotyczy bardziej rodziców, a nie uczniów.[4]

 

Co się zmieniło? Otóż wszystko.

Jedną z niewielu rzeczy jakie doprowadzają mnie do szewskiej pasji, to eksperymenty na dzieciach, a najwięcej, kiedy te eksperymenty dotykają moich dzieci. Zmiany wprowadzone na kolanie przez MEN, doprowadziły tylko i wyłącznie do wywrócenia całego systemu, który nie ma dzisiaj żadnego sensu. W tych zmianach nie ma żadnej logiki, nie ma żadnego porządku, a jedyne co jest, to wielki bałagan.

Likwidacja sześcioklasowej szkoły podstawowej a w jej miejsce wstawienie reliktu przeszłości z PRL-u, to nie jedyne zaskoczenie. Zresztą. Wszystkie zmiany dotyczące edukacji, wprowadzone przez rząd PIS-u są (moim zdaniem) nie tylko szkodliwe dla systemu edukacji, ale przede wszystkim, dla samych dzieci. Trudno jest mi odpowiadać córce zaczynającej czwartą klasę, jak to będzie. Trudniej jest mi wytłumaczyć sens zmian, w których nie ma niczego, co może ją przekonać do tego, że te zmiany są dla niej dobre.

 

Trudno jest dzisiaj wytłumaczyć dziecku,

że w szkole zaczyna się liczyć pseudopatriotyzm,

a nie fakt nauczania dzieci wiedzy o wiele bardziej przydatnej.  

 

Podejście polityków obozu władzy do edukacji dzieci, nie ma żadnego pozytywu. Sam fakt, że to Sąd musiał zmusić Minister Edukacji, aby opublikowała listę osób, które pracowały nad podstawą programową, mówi wszystko. Pomijam fakt, że wiele osób na liście Pani Minister, nie miało pojęcia, że pracowało nad ową podstawą, ponieważ, nikt ich nawet nie zaprosił do konsultacji.

Zostawiam politykę. Wracam do szkoły mojej córki.

W szkole, gdzie było do tej pory i tak tłoczno, obecnie jest dzisiaj wiele więcej dzieci. To oczywiste, bo przecież przybyło roczników. Lata pracy, aby maluchy miały swój kont, aby nie wchodziły w drogę starszym rocznikom, legły w gruzach. Wracamy do okresu, gdzie spotykają się na korytarzu dzieci z młodzieżą, różnica siedmiu lat w jednej placówce, to wielka lipa. Pamiętam to z mojej szkoły i nie miało to żadnego pozytywu.

Oczekuję, że szkoła mojego dziecka będzie miejscem przyjaznym dla mojego dziecka. Będzie bezpieczną, będzie miała odpowiedni poziom.

Dzisiaj nie mam takiej pewności.

Martwią nie tylko zmiany logistyczne, ale usilne łamanie kręgosłupów małych Polaków i nastawianie ich przeciwko wszystkim innym. Jestem załamany tym, co słyszę z ust bardzo młodych ludzi, którzy gdzieś tam przebywają na placach zabaw. Kiedy nastąpiła ta zmiana? Kiedy wśród Polaków nastąpił ten wybuch nienawiści? Skąd ta nagła niechęć do wszystkich innych i wszystkiego, co inne?

Dotyka mnie to osobiście.

Nasze dzieci nie chodzą na religię. Są więc te inne.

Nie wiem, jak długo to potrwa, nie wiem jak długo, ta „dobra zmiana” zagości w polskich szkołach. Przykre będzie oglądać, jak zamiast wypuścić ze szkół bogatych w wiedzę, zainteresowania, wrażliwych na otoczenie, na krzywdę, młodych ludzi, szkoły wypuszczą przepełnionych kompleksami, niedouczonych, ale za to napakowanych fałszywą ideologią, brunatnych „człowieków”.

I co dalej?

 

[1] http://wyborcza.pl/1,76842,17908687,Polska_w_czolowce_kolejnego_edukacyjnego_rankingu_.html

  https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/336910-polscy-uczniowie-w-czolowce-krajow-unii-europejskiej

  http://www.perspektywy.pl/portal/index.php?option=com_content&view=article&id=3483:polscy-gimnazjalisci-czwarta-sila-unii-europejskiej&catid=12&Itemid=119

[2] https://www.wprost.pl/506324/Ogolnoswiatowy-ranking-poziomu-szkolnictwa-Polska-na-jedenastym-miejscu

[3] http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/reforma-edukacji-przenoszenie-dzieci-z-publicznych-do-prywatnych-szkol,artykuly,428369,1.html

[4] http://wyborcza.pl/1,76842,14589575,Szesciolatki_daja_rade___zyskuja_w_pierwszej_klasie.html

Odsłony: 384

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież