Uśmiecham się

Uśmiecham się. Nie, nie do siebie, ja nie pewien polityk, który to skanduje swoje imię wraz z tłumem. Uśmiecham się do chwili, która mi właśnie towarzyszy.

Chwili spokojnego popijania kawy, poukładanych myśli, chwili gdzie całe nasze domowe zoo posnęło się po kątach i nic nie drapie, nie goni, nie skubie ścian a i pies spokojnie zalega na swoim posłaniu, czyli łóżku pani i pana.

Uśmiecham się do siebie i to nawet tak głupio. Lekarze znaleźliby zapewne już kilkanaście przesłanek aby kogokolwiek w takim stanie zaprowadzić na oddział w kaftanie, nie jest możliwe przecież aby Polak w chwili dla siebie miał jakikolwiek powód do uśmiechu.

Uśmiecham się do siebie jednocześnie pozwalając gorącej kawie przepłukać gardło, popieścić przełyk i rozlać się gorącem w okolicach żołądka. To kolejny łyk a już tęsknię do następnego i kolejnego i tak dzień po dniu. Mija czas a ja jakby stojący w jednym miejscu, nie zamierzam się z niego nigdzie ruszać, bo i po co.

Uśmiecham się sam do siebie, pukam jednocześnie do szufladki opisanej słowem „wspomnienia” kiedyś to ostatni raz miałem taki błogi stan nieistnienia dla świata, a w którym to jestem tylko ja, jakaś Siła Sprawcza, rozsiadająca się dookoła, wypełniająca przestrzeń pokoju swoim jestestwem. Nie zapytała nawet owa Siła o to czy mam czas ją ugościć, czy mam ochotę na chwilę jej obecności dookoła mnie i nie tylko.

Uśmiecham się, i chcę aby po kolejnym dniu frustracji, ciężkim, demonicznym, dzisiaj nic nie zakłóciło mojego spokoju, mojego oddechu, kawy, odgłosów ptaków zza okna czy szumu ulicy oddalonej ode mnie znacznie, ale nie na tyle, aby nic o niej nie wiedzieć.

Miło jest, kiedy takie chwile zapadają na dłużej. Zdaję sobie sprawę, że i tak zostanie owe jestestwo przerwane, a owa Siła nie pofatyguje się ze mną w każdy kąt mieszkania aby stale się przyglądać moim oczom pytając jednocześnie, a co mi tam w głowie szumi.

Szumi nie wiele. Nie wiele też ma prawo szumieć. Nieustanna gonitwa za chwilami zupełnie innego pochodzenia i przekroju nie pozwalają zanurzyć się tak głęboko jak bym pragnął w taki Uśmiech, Chwilę, Siłę, dlatego też celebruję te kilka minut, na to, aby podzielić się krótkim słowem, krótkim przemyśleniem.

Quo Vadis? A .. Domofon, odzywają się chwilę zupełnie innego pokroju i przekroju.

Odsłony: 937

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież