Trwałem, trwam, czy wytrwam?

Kategoria: Gderanie Taty Opublikowano: czwartek, 28 marzec 2019 RadosnyTata Drukuj E-mail

Natrwalsze związki, to pary z góry skazane na porażkę. To zdanie pasuje do mojego małżeństwa. NIKT nam nie dawał żadnych szans, do dzisiaj, pomimo upływu lat, są ludzie, którzy życzą, abyśmy się wreszcie rozstali. My sami, dość często jesteśmy wobec Siebie bardzo bezpośredni. Czasami może za bardzo. A jednak…

Nie osłabia to naszego bycia razem. Nie muszę żonie powtarzać, że ją kocham, bo Ona wie, że jestem obok niej, w każdej sytuacji. Nie daję kwiatów – szkoda, ale wiem jakie potrawy lubi, wiem, czego nie lubi, wiem, kiedy dotyka ją coś przykrego, wiem, kiedy z czymś walczy i nie chce o tym mówić.

Wiem, że najtrwalsze związki tworzą Feministka z Szowinistą, Woda z Ogniem, Sól z Cukrem.

Przypomina to trochę scenę z Planety Singli 2, kiedy to aplikacja miała przyciągać do siebie ludzi na podstawie procentów, a nie miłości.

To tak, jak namalować czarną małą kropkę na środku kartki papieru i nie zauważyć, że dookoła tyle czystości.

 

 

Uprzedzam, że nie mam na myśli, aby wiązali się Tyran z Ofiarą. To nie tak rozpoznaję Szowinistę i nie tak widzę Feministkę. Widzę, dwoje ludzi, w pełni świadomych swoich ról, miejsc, ze swoim bagażem życia, ze swoimi zainteresowaniami.

A jak? Skoro moja Żona lubi smażyć się na plaży, dzieciaki szukać muszelek na plaży a ja spacery wśród przyrody, w poszukiwaniu widoków, okazów…. Jak to się dzieje, że takie dwa, odmienne światy mogą ze sobą koegzystować, skoro ja lubię białe, a moja żona śinokoperkoworóż?

Otóż można. Wystarczy pojechać w miejsca, gdzie wszyscy znajdą coś dla siebie. Okazuje się wtedy, że w wielu przypadkach, spacer po plaży w Gdyni Orłowie, może zapewnić wszystko wszystkim. Piękne to, że można wyjechać razem, zdobywać szczyty, zdobywać nowe przestrzenie, że życie nie musi być jednokolorowe.

Przykre, jest tylko to, jak wielu ludzi, pomimo różnic, nie chce uciekać w jedną stronę. W jednym kierunku. Woli się pokłócić i oczekuje zawsze przyznania racji, albo zrobienia czegoś tak, jak sobie tego życzy, bez uznania zdania drugiej strony. Można siebie przekonywać, można siebie nie rozumieć, można w związku zrobić wszystko, ale wcale to nie przeszkadza, aby siebie kochać.

 

 

Czy to oznacza, że jest idealnie? Nie, bo wcale nie musi. Gdybym wrócił do domu, który nagle byłby sterylnie czysty, w zlewie nie byłoby kilku naczyń, pies nie chowałyby głowy z powodu pogryzionego czegoś (pozostawiając całą resztę poza fotelem, bo się nie mieści), dzieci kłócących się o zabawki, by po chwili panowała między nimi harmonia….I do żony, która zamiast obiadu, dzieli się informacją, że muszę jeszcze wykonać sporo rzeczy.

Dom to miejsce, gdzie nie powinna rządzić Gessler w kuchni, Perfekcyjna Pani Domu w środkach czystości, a House w apteczce, ale dobrze jest, jak w Domu, są ludzie. Tacy my. Bez pokolorowania, bez ubarwienia, bez makijażu.

No chyba, że to wieczór i czasami odrobina czerwonego wina, kolorowego drinka, czerwień szminki, pończochy i takie tam… Podkręcają nam atmosferę.

 

Odsłony: 46

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież