Ścieżką Hochbergów, dookoła Zamku Książ.

Kategoria: Wycieczki i wyprawy Opublikowano: sobota, 06 październik 2018 RadosnyTata Drukuj E-mail

Długo nie było mnie w górach. Przez wiele lat podziwiałem je, oglądając w telewizorze szlaki, miejsca, które pamiętam, a za którymi tęsknię. Można wymyślić wiele powodów, przez które nie spacerowałem po szlakach, że praca, że rodzina, że pieniądze… Są takie miejsca, które oddają namiastkę wielkich gór, pokonywania szlaków, wycieczek i wypraw w odległe miejsca, gdzie kończy się świat.

Takim miejscem, jakie odnalazłem zupełnie przypadkowo, to Ścieżka Hochbergów. Szlak turystyczny, prowadzący dookoła malowniczo położonego zamku Książ, owianego wieloma tajemnicami, nie tylko z okresu II Wojny światowej. Zainteresowani? To Zapraszam. 

Wybranie terminu naszej wyprawy (przyznam się szczerze, to był mój błąd), zbiegł się z Festiwalem Kwiatów, jaki corocznie odbywa się w maju na Zamku i w jego okolicach. Zamiast oczekiwanego spokoju i rodzinnej kontemplacji wśród przyrody, na samym początku, trafiliśmy na tysiące uczestników Festiwalu.

Nie pokonaliśmy jednak tylu kilometrów tylko po to, aby kupić nowe balony, dać dzieciom poskakać na dmuchańcach, czy najeść się hamburgerów. Nie tym razem.

Pierwsze wrażenie było takie, że nie mam pojęcia, gdzie owa Ścieżka się znajduje. Gdzie jest jej początek a gdzie koniec. Być może w każdym innym okresie, bez rozstawionych straganów, widzielibyśmy więcej znaków oznaczających drogę na szlak. Skorzystaliśmy ze zdobyczy techniki, zapoznaliśmy się ze wskazówkami.

Postanowiliśmy, że nasza wyprawa rozpocznie się w okolicach przystanku autobusowego.

Wskazówki prowadziły nas ścieżką leśną w dół.

Pierwsze wrażenie? Pomimo odbywającego się niedaleko Festiwalu, wygrywają odgłosy przyrody, nie słychać człowieka, ale wodę, las i jego mieszkańców.

Nasza trasa: Zamek Książ – Cis Bolko – Pełcznica – Podejście na Stary Książ – Ruiny Starego Książa – Punkty widokowe na Książ i nie tylko – Kolejny raz Pełcznica – Ścieżka Hochbergów – Punkt widokowy na Zamek – Meta przy tablicy szlaków. Dystans (wg różnych danych) wynosi około 6,5 kilometra.

 

Oto nasza trasa: 

    

Na pierwszym obrazku - różnica poziomów

Na pierwszej mapie - nasza trasa; flaga zielona oznacza początek, żółta metę, a białe - ciekawe miejsca.

Na drugiej mapie - kolory szlaków, jakimi podążaliśmy. W kolejności: czerwony - zielony - żółty - niebieski. 

 

Po drodze mijaliśmy wiele ciekawych miejsc, punktów widokowych. Niestety, nie wszystkie odwiedziliśmy. Żałujemy – nadrobimy.

Przede wszystkim, co dla nas ma olbrzymie znaczenie,

trasa powinna być do pokonania przez dzieci.                      Po pokonaniu trasy zmieniliśmy zdanie.

  Trasa powinna być od pokonania przez nas.

Dzieci, sobie doskonale poradziły.

 

 Zaczynamy więc od pierwszego przystanku.

Cis Bolko.  

Tutaj nadmieniam od razu, że znajdujemy się na terenie rezerwatu przyrody

„Przełomy pod Książem koło Wałbrzycha”

 

Pierwszym bohaterem naszej wyprawy jest osławiony cis Bolko. Różne źródła podają różny jego wiek, dlatego krakowskim targiem napiszę średnią – około 600-700 lat. Jest jednym z najstarszych cisów w polskich Sudetach, a niektóry źródła podają, że najstarszym. Ustanowiony od roku 2006 Pomnikiem Przyrody, jest zabezpieczony przed turystami, aby go z tej wielkiej miłości,  nie zadeptali.

Cis Bolko

 

Podążamy dalej. Ścieżka Hochbergów, jak to wielokrotnie napisałem, jest bardzo malownicza, ale także bardzo urozmaicona w dzieła natury. I nie tylko. Można odnaleźć wiele pozostałości po działalności człowieka. Nie chcę o nich pisać, ale często mijamy elementy wybudowane z cegieł. 

Idąc dalej, podążamy trasą biegnącą tuż przy brzegu Pełcznicy. Szum spływającej rzeki, wraz z szumem wysokich drzew, koi wszelkie zmysły i pozwala na całkowity reset, można zapomnieć o troskach i zmartwieniach. Korzystaliśmy maksymalnie z siły Natury i często pozwalaliśmy sobie na przerwy w marszu. Tym razem, nie z powodu braku kondycji. 

Poruszając się żółtym szlakiem, mijamy dawno już wyschnięty, Łabędzi Staw. Po jego środku znajduje się wyspa. Kiedyś oblewana wodą, dzisiaj jako jedno z wielu miejsc, przy którym warto się zatrzymać. Było to miejsce pochówku dzieci Hochbergów. Dzisiaj pozostały tylko resztki zabudowy a współcześni umiejscowoli w tym miejscu palenisko na ognisko. 

 

Mamy kilka możliwości, aby spacerować po Ścieżce. My proponujemy, aby rodzinnie przejść szlakami opisanymi powyżej. Zachęcamy również, do studiowania tablic informacyjnych, które pomagają turystom w odnalezieniu okazów przyrody, czy dowiedzieć się ogólnie o budowlach otaczających zamek. 

Podróż można również podzielić, na kilka innych części, pierwsza, która sprowadza się do spokojnego niedzielnego spaceru, wśród lasów (szlak czerwony - zielony i odrobinę żółtego, aż do niebieskiego, gdzie dla ludzi bez kondycji, żarty się kończą). Druga, to dość strome podejście szlakiem żółtym, w kierunku ruin Starego Książa. Jak już wspomniałem, można nie zmieniać szlaku z zielonego na żółty, ale nie wiem nic o tym, jak wygląda trasa "zielona" od miejsca rozwidlenia. 

Idąc żółtym szlakiem, nie ominiemy unikalnego cmentarzyska drzew. Trudno, aby na zdjęciach pokazać, jak to wygląda w rzeczywistości. Dla niepoprawnych romantyków, jest to miejsce gdzie musi nastąpić postój. Jak to stwierdziła moja córka, miejsce jak w horrorze i aż dziwne, że te setki, a może tysiące pni, wielkich kłód, nie zwalą się i nie zabarykadują tego szlaku. 

Przy skrzyżowaniu się szlaków żółtego i niebieskiego, zaczyna się krótka, ale dość stroma wspinaczka, kierująca w stronę ruin Starego Książa. To własnie na tym etapie dowiadujemy się o sobie, że warto ruszyć tyłek i zacząć dbać o kondycje. W przeciwieństwie do naszych dzieci. Nasze Kozice dość szybko znalazły się na szczycie, gdzie zarządziłem chwilowy odpoczynek.

W bliskiej okolicy od naszego postoju, znajduje się wiele punktów widokowych, z których warto obejrzeć Zamek. Ja, tłumacząc się brakiem czasu, zaproponowałem, aby skierować się w stronę Starego Książa. 

 

 

Ruiny Starego Książa są położone na wzgórzu, w niedalekiej odległości od dzisiejszego Zamku. Wkraczając na teren ruin, od razy należy zwrócić uwagę na najmłodszych. Wysokie, pionowe przepaście nie są zabezpieczone żadnymi barierkami ani tablicami informacyjnymi i tutaj zauważam pierwszy minus a propo bezpieczeństwa. Podkreślę, że postawienie w tym miejscu barierek zepsułoby widok, ale przydałoby się więcej informacji, że przekroczenie pewnej granicy, zwyczajnie grozi śmiercią. 

Ruiny Starego Książa różnią się od wielu innych, jakie miałem okazję zobaczyć. Te inne mieszczą się na Szlaku Orlich Gniazd i są budowane z zupełnie innych surowców. Wybudowanie zamku w takim miejscu, z pewnością, nie należało do najłatwiejszych. Same ruiny to także sporo zakamarków, dziur, grot, dołów, do których chętnie zaglądają Pociechy. Przy głośnym okrzyku "Mamy" - Nie właźcie tam !!!! Ale czy po to gdzieś się jedzie, aby słuchać rodziców :P

Ruszamy w dalszą drogę.

Śmiało mogę powiedzieć, że to co zobaczyłem, to tego się nie spodziewałem. Szlak turystyczny w wielu miejscach, jest zbudowany na skałach. Jest to nie tylko przepiękne i sprawiające wrażenie spaceru ponad wierzchołkami drzew. W innych miejscach, należy pokonać szlak o wiele wolniej, ponieważ zawężenie Ścieżki przechodzi w rzeczywistą ścieżkę. Dużo rozwagi i uwagi należy poświęcić, przy pokonywaniu pewnych odcinków. To na tym odcinku naszym rozbrykanym Kozicom trochę zmiękły kolana z czego byłem dumny. Góry się zdobywa, ale ich nie lekceważy. 

W wielu miejscach, musieliśmy trasę pokonywać gęsiego, tak, aby na wzajem siebie nie zrzucić. Mijając się z innymi turystami także nie warto się spieszyć. Ze spokojem, wszyscy możemy się wyminąć. 

 

 Cała Ścieżka Hochbergów, to szlak bardzo krótki. Tabliczki informują, że na jego pokonanie wystarczy około 4 godziny. Pomimo naszych braków kondycyjnych, mniej więcej tyle czasu zajęło nam pokonanie. Nie publikuję wszystkich zdjęć (szczególnie z miejsc, gdzie jesteśmy w powietrzu). 

Korzystając z odbywającego się festiwalu, odwiedziliśmy także Książęcą Stadninę, Powozownię i wiele innych obiektów. Zamek Książ, to miejsce magnetyczne, z pewnością, wrócimy tutaj nie jeden raz. 

Można napisać jeszcze wiele przymiotników, dla których warto odwiedzić to miejsce. W szczególności, że może to być wyprawa na jeden dzień i pozwala na pełen relaks, pełen reset. Na zakończenie ostatnie zdjęcie, jednego z okazów przyrody jakich mijamy ogrom, w naszej podróży po historycznym szlaku. 

 

 

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z Naszej Wyprawy.

 

 

Odsłony: 408

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież