Hejt za hejt? Nie tędy droga.

Opublikowano: poniedziałek, 20 sierpień 2018 RadosnyTata Drukuj E-mail

 

   Zrobiłem z siebie durnia. Nie, nie      pierwszy raz. Robienie z siebie idioty      mam w pakiecie wykupione od lat   i z satysfakcją dopuszczam się tego   czynu kilka razy w tygodniu. Jednak   teraz jest poważniej. Być może moja   głupota zmierzy się z organami        sprawiedliwości, w postaci sądu    cywilnego. W pewnym filmie, Edward Lubaszenko, z miną poważną, odpowiada swojemu prywatnemu synowi, że za wszystko w życiu trzeba zapłacić. Pieniądze, to najczęściej, najmniejsza strata.

Pewnie już wszyscy chcą wiedzieć o co kaman. Można napisać setki wpisów, o tym co się udało, o tym z czego można być bardziej, lub mniej dumnym. Dzisiaj napiszę o tym, jak to bardzo łatwo można wpaść w pułapkę samego siebie.

Nie będzie to recenzja z życia, ale krótka opowieść o tym, jak prawdziwe jest stwierdzenie, że Internet jest studnią bez dna, a w tej studni sporo ludzi, którzy w większym, mniejszym stopniu zarażeni idiotyzmem, głupotą, chamstwem (do których czasami zdarzało mi się należeć), może pokonać doświadczeniem każdego.

Nie, nie będę robił kryptoreklamy jakiemuś pseudobiznesmenowi z Berlina. Co to to nie.  Pewnie by chciał, ale nie mam zamiaru więcej wchodzić z tym człowiekiem w polemikę. Szczególnie, że on sam buszuje po Fb ze swoimi dziesiątkami klonów, a na to nie mam czasu, ani chęci.

Niestety, o ile hejt dotyka mnie samego, to nie widzę powodu aby się obruszać. W sumie, nie mam z tym problemu, ale co zrobić z kimś, kto wrzuca parszywe komentarze pod publicznymi zdjęciami, gdzie w tle znajduje się Źrenica Oka?

Jak daleko można sobie pozwolić na to, aby ktoś całkowicie swobodnie popełniał wpisy i miał z tego radość?  

Nie, nie podam nazwiska, nie podam profilu, nie użyję ani razu jakiegokolwiek słowa, które by napiętnowały kogoś takiego. Może kiedyś bym tak zrobił, ale po co?

Mogę wybaczyć wiele, zrozumieć wiele, ale nie mogę zostawić bez odpowiedzi komentarze pod zdjęciami, na których są moje dzieci.

Do czego posuwają się hejterzy na FB, tego nie trzeba tłumaczyć. Skąd jednak u pewnego procenta ludzi, chęć aż tak dalekiego ingerowania w profile?

Zgodzę się z moją żoną, że nie ma sensu odpowiadać, blokować, usuwać i iść spać.

W sumie, to proste, ale nie takie oczywiste.

 Po raz pierwszy spotykam osobę, która od miesięcy w bardzo wulgarny sposób komentuje moje zdjęcia, udostępnia stronę u siebie a jak dostaje odpowiedź z   prośbą aby się odpierdolić, idzie do sądu. Ponoć. Zobaczymy.

  Zastanawia mnie, jaką decyzję podejmie sąd, bo przecież ja także posiadam wiele materiałów na owego Pana, w postaci screenów, nie po to aby biegać za  sądami,  ale po to, aby ewentualnie się bronić.

Często to spotyka osoby zaangażowane w walce o jakieś wartości z jednej strony. Szkoda, że tak rzadko, te same osoby nie hamują się w swoich wpisach?

Rozbawiło mnie to, że w jednym z komentarzy, owy Pan stwierdził. Że prywatnie to sobie możemy pokomentować jak chcemy, ale aby atakować swoje strony? W ogóle do owego pana nie dociera fakt, że nie komentował on nigdy mojego prywatnego profilu, ale właśnie stronę :D

Tak, to rozwala system. Czy słusznie? Nie wiem. Pozostawiam to pod ocenę innych osób.   

Jak często można narazić się na kontakt z takimi osobami? Okazuje się, że bardzo często. Bardzo często dochodzi do ataków takich osób, przepełnionych nienawiścią, przepełnionych goryczą, sercami wypełnionymi litrami jadu, żółcią, agresją…

Tolerowałem to przez prawie rok.

W końcu nie wytrzymałem. Czy było warto? Czy w ewentualnym procesie wytoczonym mi przez owego Pana z powodu jednego komentarza na jego stronie, obrażającego mój profil kilkunastokrotnie, mam szansę?

Czas pokaże. Tak czy tak, moralnym zwycięzcą jestem ja.

To ja usunąłem sam z siebie wpis popełniony przeze mnie, bo uznałem to za totalną głupotę, komentując w podobnym tonie wobec tego co napisał mi ów Pan. W jednym przypadku ze swojego konta jako kobieta, zapominając o męskich końcówkach i zwrotach.

Ech, życie, ale kto wie, może właśnie ta sytuacja i mnie trochę otrzeźwi, spowoduje, że mniej będę się czepiał? Bo w sumie po co cokolwiek dodawać?

 

 

Odsłony: 711

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież