Służba do grobowej deski - o kobietach, które swoim Paniom się kłaniały.

Przekartkowałem to i owo w ostatnim czasie. Wróciłem na chwilę do Sztokholmu, aby nie wiedzieć czemu, znaleźć się w Moskwie, w trzeciej części paraMaillenium. Moim zdaniem, słabej kontynuacji dzieła Stiega Larssona. Wmieszałem się w drugą opowieść o Macierewiczu, co kiepsko odbiło się na moim zdrowiu, nie tylko psychicznym. Zahaczyłem o „Czerwoną”, dość udaną powieść sensacyjną, w której nie koniecznie się zakochałem, ale nie jestem zawiedziony tym krótkim związkiem.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ podzielam opinię, że jeżeli biorę do ręki kolejną książkę, i kolejną, to w tym samym momencie zawieram z ich autorami umowę, że w zamian za czas poświęcony lekturze, autor zabierze mnie w świat, gdzie ten czas zostanie dobrze spożytkowany.

Nie, nie mam zamiaru rozpisywać się, co to nie przeczytałem i ile. Pozwalam się uwodzić kolejnymi historiami w taki sposób, aby jedna drugiej nie uczyniła nic złego. Czytanie to przede wszystkim przyjemność dla ducha, a nie wyścigi na ilość. Jak ktoś przeczyta jedną książkę w roku, to ok, jak 100, tym bardziej. Nie mnie oceniać, kto jest cool a kto nie w tym wymiarze.

Są jednak takie pozycje, które zaskakują.

Nigdy nie myślałem, że kiedykolwiek opowieści o służących, w różnym wieku i różnej pozycji społecznej, urzekną mnie i zachwycą.

 

Pranie pończoch i skarpetek


Obecnie, gdy Panie mają cieniutkie pończochy w różnych gatunkach i kolorach, należy postępować z niemi przy praniu bardzo ostrożnie. Delikatne, szczególniej jedwabne i wełniane pończochy pierzemy w płatkach mydlanych bez tarcia, tylko lekko wygniatamy. Nie wolno kłaść odrazu na balję wszystkich kolorów, gdyż niektóre puszczają i niszczą w ten sposób inne.

Należy pończochy i skarpety kolorowe prać w wodzie letniej z prawej i lewej strony, każdy kolor oddzielnie i płókać, zmieniając kilka razy wodę. Do magla wyciągamy je starannie, wkładając na rękę. nie krochmalimy ich wcale, a prasujemy z lewej strony.


Michalina Ulanicka "Poradnik Służby Domowej"

 

 

Opowieść o prostych kobietach, przybywających do wielkomiejskich domów, szukających nie tylko zarobku, ale i lepszego życia zachwyciła mnie przede wszystkim, przez sposób, w jaki została napisana.

Los kobiet, służących, całkowicie podległy swojemu Państwu (nie mylić z Ojczyzną), wykorzystywanych ponad ludzkie siły otwiera Czytelnikowi oczy na skalę problemu, z jakim borykano się w Polsce nie tylko w okresie międzywojennym, ale jeszcze długie lata po IIWŚ.

Każda kolejna historia, to wiele łez, potu, poddaństwa i despotyzmu. Ślepego poddaństwa ze strony ubogich kobiet i despotyzmu ze strony Pań domu. Jak inaczej można nazwać sytuację, w której służąca codziennie musi froterować podłogi, a Pani siedzi w fotelu, oceniając każdy ruch, każdy krok?

Powieść ta, w równym stopniu fascynuje, co przeraża.

 Dosłownie. Pomiędzy Życiem tysięcy Marysi, Jadzi, Amelii, znajdujemy wiele cytatów z gazet, podręczników dla służących, wskazówek Pań dla Pań, służących dla służących, Pań dla służących, a nawet służących dla Pań.

 

Grzeszysz, bo się może nie modlisz, bo nie słuchasz pani czy pana, bo kłamliwym i niebacznym językiem odbierasz sławę drugim, bo się wdajesz w nieodpowiednie i niebezpieczne towarzystwo. To są słuszne i prawdziwe powody do smutku. Ale i na smutki jest rada i sposób usunięcia takowych - spowiedź święta, co uspokoi twe sumienie i w sumienie twe wleje po odpuszczeniu grzechów radość nieopisaną.


Ksiądz Bisztyga, Czasopismo zytek "Przyjaciel Sług"

Zadziwiające jest, że już w okresie międzywojnia podział na „lewaków” i „prawicowców” można zauważyć w temacie służących.

Wspominam o walce ruchów lewicowych, czasopism, polityków o polepszenie warunków pracy i życia służących. Owa walka była obecna nawet w polskim Sejmie ówczesnych lat.

 

 

Niestety dla służących, wszelkie społeczne, prawne próby poprawy ich losu kończyły się na pustych obietnicach i pustym gadaniu (skąd to znam?). Służące walczyły o godne miejsce do mieszkania najczęściej miały miejsce w kuchni, często na antresoli, bez własnej szafy, bez możliwości umycia się, bez prawa do prywatności, intymności. Za wielki postęp uznano wyprodukowanie mebla dla służącej, dzięki któremu mogły one schować w nim swoje rzeczy, znalazło się coś na wzór umywalki… Absolutnym zwycięstwem o prawa służących było zobowiązanie Państwa do zapewnienia osobnego pomieszczenia. Często bez okna, za to zagrzybione, zawilgocone, brudne, z betonem na podłodze. 

Jak to w Polsce, nie można odpuścić sobie rywalizacji pomiędzy Katolikami, wyznawcami Prawosławia i Żydami. W wielu ogłoszeniach o pracę dla służących, nowe Panie podkreślały, że nie życzą sobie służących wyznania innego niż katolickie. Nie, nie chodzi o to, że były bardziej pasujące, ale o nauki kleru i nacisku, jaki był wywierany na służące, aby te pozostawały absolutnie wierne i posłuszne Paniom, a swoją pracę traktowały, jakby co najmniej oddały swoje życie Bogu…

Tego wszystkiego można się dowiedzieć z bardzo cennej książki, jaką napisała Joanna Kuciel – Frydryszak, a opatrzyła ją tytułem „Służące do wszystkiego”.

Jako ciekawostkę mogę dodać, że oprócz opisu domów nikomu nieznanych Pań z dużych miast, Pani Joanna powplatała co nieco, o domu Henryka Sienkiewicza i nie tylko.

Czy warto? No cóż. Moim zdaniem, owszem. Warto.

 

 

Odsłony: 411

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy Odśwież